Wybór wierszy

Na początek garść poezji staroarabskiej


اِمْرؤ القيس


بِمُنجَــرِدٍ قَيـــــدِ الأَوابِــــدِ هَيكَــلِ وَقَد أَغتَدي وَالطَيرُ في وُكُناتِها
كَجُلمودِ صَخرٍ حَطَّهُ السَيلُ مِن عَلِ مِكَــرّ مِفَــرّ مُقبِلٍ مُدبِرٍ مَعـاً
كَمــا زَلَّــتِ الصَفـــواءُ بِالمُتَنَزَّلِ كُمَيتٍ يَزِلُّ اللِبدُ عَن حالِ مَتنِهِ
إذا جـاش فيـــه حميُه غَلــيُ مِرْجلِ على الذَّبلِ جيَّاش كأن اهتزامهُ
أثـــرنَ غبـــاراً بالكديد المُرَكَّلِ مسحٍّ إذا ما السابحاتُ على الونى
وَيُلْوي بأثْوابِ العَنيفِ المُثقَّلِ يَزِلُّ الغلامُ الخفُّ على صهواته
تَتــابُعُ كَفَّيْــهِ بخَيْطٍ مُوَصَّــلِ دَريـرٍ كَخُذْروفِ الوَليدِ أمَــرّهُ
وإرْخاءُ سَرْحانٍ وَتَقْريبُ تَتْفُلِ لهُ أيطلا ظَبْيٍ وَساقا نَعامةٍ
بِضافٍ فُوَيْق الأَرْضِ لَيْسَ بأَعْزَلِ ضَليعٍ إذا اسْتَدْرَرْتَهُ سَدَّ فَرْجَهُ
مَداكَ عَروسٍ أوْ صَلايةَ حَنْظَلِ كأنَّ على المتْنَيْنِ مِنْهُ إذا انْتَحى
عُصارةُ حِنّاءٍ بشَيْبٍ مُرْجّلِ كأنَّ دماءَ الهادياتِ بنحره

قَيْدُ الأَوابِدِ – idiom złożony z dwóch rzeczowników: قَيْدُ – oznaczającego pęta, więzy oraz أَوابِدِ – oznaczającego dzikie zwierzęta i stanowiącego przydawkę dopełniaczową w tym wyrażeniu. Całość podkreśla szybkość wierzchowca podczas polowania – w pościgu dopada zwierzynę i dotrzymuje jej biegu tak, jakby chwytał ją w pęta.

مِكَرّ مِفَرّ مُقْبِل مُدْبِر مَعاً (mikárrun mifárrun múqbilun múdbirun máᶜan) – naśladujące tętent konia onomatopeja i rozkład akcentów wyrazowych.

مَداكُ العَروسِ – dosł. kamień, na którym panna młoda uciera składniki do wyrabiania pachnideł.

صَلايةُ حَنْظَل – gładki, płaski kamień, na którym rozgniata się kolokwintę.

Imruᵓ al-Qays

(zm. ok. 540)

O poranku, kiedy ptactwo jeszcze w gniazdach swych

pędzę a koń mój zwalisty od wiatru szybszy,

Zwrotny, co w przód i w tył goni, w odskoku bystry,

jak głaz skalny nurtem wartkim z wyżyn niesiony.

Gniadosz to – gładki, że derka się z niego ślizga

jak deszczu kropla po wygładzonym kamieniu.

Smukły a wigoru w nim, że w cwału tętencie,

gdy się zagrzeje, prycha niczym kocioł z warem.

Inne w ciężkim galopie tumany wzniecają

spod kopyt o ziemię dudniących, gdy on płynie.

Pacholę niemocne szybko z siodła wytrąci,

takoż i osiłkowi szaty sponiewiera.

Szybki jak bączek, co nim dziecię, w ruch wprawiwszy,

kręci i wiruje dzierżąc dłońmi za sznurki.

Zad niczym u gazeli, nogi jak u strusia,

kłus jakoby wilczy, kroki lisa młodego,

Żebra potężne, a zajdź go od tyłu, ujrzysz

ogon prosty, co aż ku ziemi rozkrok skrywa.

Gdy w zrywie, bok jego jak żarna panny młodej

albo kamień młyński, co kolokwintę zgniata.

Na jego szyi jeszcze krew łownej zwierzyny

jakby na posiwiałych włosach henny plamy.


(Tłum. własne)

Imruᵓ al-Qays, Dīwān Imriᵓ al-Qays,
Bayrūt 1983, s. 51-56.

Legendarny poeta i książę z plemienia Kinda. Autor jednej z siedmiu najsłynniejszych kasyd staroarabskich, której fragment powyżej. Gdy zabito mu ojca, miał poprzysiąc zemstę na Banu Asad, plemieniu sprawcy.

عَمْرو بن كُلْثوم


وَلا تُبْقي خُمُورَ الأَنْدَرينا ألا هُبِّي بصَحْنِك فَاصْبحينا
إذا ما المـاءُ خــالَطَها سَخينا مُشَعْشَعةً كَأَنَّ الحُصَّ فيها
إذا مـا ذاقَهــا حَتّى يلينـــا تَجُورُ بِذي اللُبانةِ عنْ هَواهُ
عَلَيْـهِ لمـالِهِ فيهـا مُهينــــا تَرى اللَّحزَ الشَحيحَ إذا أُمرَّتْ
وكانَ الكَأْسُ مَجْراها اليَمينا صَبَنْتِ الكأْس عَنّا أُمَّ عَمْرٍو
بِصاحِبِكِ الَّذي لا تُصْبحينا وَما شَرّ الثلاثةِ أمَّ عَمْرٍو
وَأُخْرى في دِمَشْقَ وَقاصِرِينا وَكَأْس قَدْ شَرِبْتُ بِبَعَلْبَكٍ
مُقَدَّرةً لَنــا وَمُقَدَّرِينــــــا وَإنّا سَوْفَ تُدْرِكنا المَنايا

ألأنْدَرين — dziś stanowisko archeologiczne ok. 80 km na północny wschód od miasta Hama w Syrii. W czasach ᶜAmra Ibn Kulṯūma bizantyjska Androna, miejscowość znana w całym regionie z licznych winnic i produkcji wyjątkowej jakości win.

مُشَعْشَعةً — dosł. rozrzedzone wodą. Arabowie, podobnie jak starożytni Grecy, zwykli pić wino rozcieńczone wodą.

تَجُورُ بِذي اللُبانةِ عنْ هَواهُ — dosł. odwodzi zachłannego od jego zachcianek.

قاصِرِين — niezidentyfikowana miejscowość.

مَنِيّة (l.mn. مَنايا) — oznacza tu śmierć, ale pierwotny sens to nieuchronne przeznaczenie.

ᶜAmr Ibn Kulṯūm

(526-584)

Ocknij się dziewko i pić nam nalewaj

a nie skąpże nam z Andaryny wina.

Które niczym szafranem przyprawione,

jakby doń wrzątku dolano się pieni.

Cnotliwego z drogi cnoty odwiedzie,

jeśli się napije wnet się rozklei.

Spójrz, jak skąpiradło, gdy mu kolejkę

naleją, za nic ma swoją fortunę.

Wzbroniłaś nam kielicha, matko Amra,

a kielich w prawo krąg wtenczas zataczał.

Z tych trzech, matko Amra, nie jest najgorszym

twój kompan, coś go rankiem napoiła.

Ilem to kielichów w Balbeku wypił,

ile w Damaszku, ile w Cezarei!

A my... śmierć nas i tak kiedyś dopadnie,

pisana nam jest i my jej pisani.


(Tłum. własne)

ᶜAmr Ibn Kulṯūm [w:] Az-Zawzanī, Šarḥ al-muᶜallaqāt as-sabᶜ,
Bayrūt 1978, s. 94-95.

Poeta i wódz plemienia Taglib. Przypisywana mu muᶜallaqa odznacza się cytowanym wyżej bachicznym w tonie otwarciem. Zdecydowanie różnym od schematycznego, nostalgiczno-melacholijnego wstępu innych kasyd tej rangi.

لَبيد بن رَبيعة العامِرِيّ


بِمِنَىً تَأَبَّـدَ غَوْلُهَا فَرِجَامُهَـا عَفَتِ الدِّيَارُ مَحَلُّهَا فَمُقَامُهَا
خَلَقَاً كَمَا ضَمِنَ الوُحِيَّ سِلامُهَا فَمَدَافِعُ الرَّيَّانِ عُرِّيَ رَسْمُهَـا
حِجَجٌ خَلَوْنَ حَلالُهَا وَحَرَامُهَا دِمَنٌ تَجَرَّمَ بَعْدَ عَهْدِ أَنِيسِهَا
وَدْقُ الرَّوَاعِدِ جَوْدُهَا فَرِهَامُهَا رُزِقَتْ مَرَابِيْعَ النُّجُومِ وَصَابَهَا
وَعَشِيَّةٍ مُتَجَـاوِبٍ إِرْزَامُهَا مِنْ كُلِّ سَارِيَةٍ وَغَادٍ مُدْجِنٍ
بِالجَلْهَتَيْـنِ ظِبَاؤُهَا وَنَعَامُهَـا فَعَلا فُرُوعُ الأَيْهُقَانِ وأَطْفَلَتْ
عُوذَاً تَأَجَّلُ بِالفَضَـاءِ بِهَامُهَا وَالعِيْـنُ سَاكِنَةٌ عَلَى أَطْلائِهَا
زُبُرٌ تُجِدُّ مُتُونَهَا أَقْلامُـهَا وَجَلا السُّيُولُ عَنْ الطُّلُولِ كَأَنَّهَا
كِفَفَاً تَعَرَّضَ فَوْقَهُنَّ وِشَامُهَا أوْ رَجْعُ وَاشِمَةٍ أسِفَّ نَؤورُهَا
صُمَّاً خَوَالِدَ مَا يَبينُ كَلامُهَا فَوَقَفْتُ أَسْأَلُهَا وَكَيْفَ سُؤَالُنَا
مِنْهَا وَغُودِرَ نُؤْيُهَا وَثُمَامُهَا عَرِيَتْ وَكَانَ بِهَا الجَمِيْعُ فَأَبْكَرُوا

غَوْل i رِجام — nazwy wzgórz, dziś to najprawdopodobniej pasmo Hurmūl (هرمول) ok. 450 km na zachód od Rijadu.

الريّان — dawna nazwa doliny w tym samym rejonie Półwyspu Arabskiego.

مِرْباع (l.mn. مَرابيعُ) — pierwszy wiosenny deszcz. W połączeniu z نُجوم (l.mn. od نَجْم — gwiazda) daje efekt metaforyczny

أَيْهَقان — stulisz albo rokietta (roślina z rodziny kapustowatych).

جَلْهة — tu w dopełniaczu liczby podwójnej جَهْلَتَيْنِ — dwa brzegi doliny (wadi — ar. وادي).

زُبُر — l.mn. of زَبور — dosł. księgi psalmów Dawida.

نُؤْي — rowek wokół namiotu lub domostwa odprowadzający wodę deszczową.

ثُمام — rosplenica, rodzaj prosa.

Labīd Ibn Rabīᶜa al-ᶜĀmirī

(zm. 661)

Nie ma już obozu ni koczowiska w Minie,

wyludniły się wzgórza Gawlu i Ridżamu.

Umarłe potoki na wzgórz Rajjanu stokach

są jak pismo niekształtne wyciosane w skale.

Bezduszne rumowisko niegdyś domem zwano;

czas jego minął – lata tłuste, lata chude.

Przyoblekło się w ziela łan, który zrosiły

burzowych chmur tumany i mżawka przelotna;

Chmury nocą czarne a mroczne o poranku,

chmury wieczorną porą grzmotami nabrzmiałe.

Rozwinął stulisz pędy, a hen na roztokach

gazele i strusie swe potomstwo wydały.

Swoich młodych krowy nie odstępują dzikie

w stadko się zbiły w polu cielęta płochliwe.

Strumień deszczu kontury domostwa odsłania

jak pióro, co ksiąg znaki wyblakłe wyostrza.

Jak ręka niewiasty, co czernidła kropkami

zatartych tatuaży kontury przywraca.

Stoję i rozpytuję, a kogóż mam pytać?

Czy te skały głuche, co przemówić niezdolne?

Pustka tu, gdzie gwarno było – odeszli świtem,

zostały tylko bruzdy i krzew rosplenicy.


(Tłum. własne)

Labīd Ibn Rabīᶜa, Dīwān Labīd Ibn Rabīᶜa al-ᶜĀmirī,
Bayrūt [b.d.w.], s. 52.

Poeta z plemienia Banu Amir w Hidżazie, żyjący na przełomie ery przedmuzułmańskiej i islamu. Jego muᶜallaqa wyróżnia się bardzo rozbudowanym, opisowym wstępem przytoczonym wyżej.

عُمَر بن أبي رَبيعة


على الرملِ من جبّانةٍ لم تُوسَّدِ وَنَاهِدَةِ الثَّدْيَيْنِ قُلْتُ لَهَا اتَّكي
وإن كنتُ قد كُلِّفْتُ ما لم أُعَوَّدِ فقالت على اسمِ الله أمركَ طاعةً
لذيذَ رُضابِ المِسكِ كالمُتَشَهِّدِ فَمَا زِلْتُ في لَيْلٍ طَوِيلٍ مُلَثِّماً
فقمْ غيرَ مَطرودٍ وإن شئتَ فازْدَدِ فَلَمَا دَنا الإصْبَاحُ قَالَتْ فَضَحْتَني
وتقبيلِ فيها والحديثِ المُرَدَّدِ فما ازددتُ منها غيرَ مصّ لثاتِها
وقلتُ لعينيّ اسفَحا الدمعَ من غدِ تَزَوَّدْتُ مِنْهَا وَاتَّشَحْتُ بِمِرْطِها
وتطلُبُ شَذْراً من جُمانٍ مُبَدَّدِ فقامت تعفي بالرداءِ مكانها

جَبّانة – tu w znaczeniu pustynia.

مُتَشَهِّد – dosł. zbierający miód (od شَهْد – miód przed oddzieleniem go od wosku).

مُلَثِّماً – dosł. całując (od لَثَّمَ).

رُضاب – ślina.

ᶜUmar Ibn Abī Rabīᶜa

(644-712)

Dziewczęciu o piersiach krąglutkich rzekłem:

„Spocznij na piachu, cóż, że brak poduszek!"

„Na Boga! – rzekła – twym słowom posłusznam,

choć żądasz tego, czegom nienawykła".

Całowałem w noc długą bez ustanku,

ssąc słodycz piżma, miód jakby spijając.

A gdy świt nastał: „Zhańbiłeś mnie" – rzecze –

„Wstań! Acz nie naglę. Jeśli chcesz, to zostań."

Dla jej ust samych muśnięcia zostałem,

dla pocałunków i dla pogaduszek.

Nasyciwszy się, jej burką okryty

rzekłem: „Oczy me, jutro łzę urońcie!"

Powstała, suknią zamiatając wokół,

szukając paciorków pereł rozprysłych.


(Tłum. własne)

ᶜUmar Ibn Abi Rabīᶜa, Dīwān ᶜUmar Ibn Abī Rabīᶜa,
Bayrūt [b.d.w.], s. 113.

Poeta pierwszego stulecia ery muzułmańskiej należący do plemienia Kurajsz. Wsławił się śmiałą liryką miłosną. Miał też w zwyczaju zalecać się do nadobnych panien udających się na doroczną pielgrzymkę do Mekki..

جَميل بُثَيْنة


على النّأيِ، مشتاقٌ إليّ وشائقُ ألـمّ خَيـــالٌ مــن بثينـةَ طــارقُ
إلــيّ ودونـي الأشعرونَ وغـافقُ سرتْ من تلاعِ الحجر حتى تخلصتْ
تغلُّ بـه أردانُهـــا والمرافقُ كأنَّ فتيتَ المسكِ خالطَ نشرها
ويغدُو به من حِضْنِها مَن تُعانِقُ تقومُ إذا قامتْ به من فِراشها
عليكَ معَ الشّوقِ الذي لا يفارقُ وهَجرُكَ من تَيما بَلاءٌ وشِقْوَة
بل البخلُ منها شيمةٌ والخلائقُ ألا إنها ليست تجود لذي الهوى
سوى أن يقولوا إنّني لكِ عاشقُ وماذا عسى الواشونَ أنْ يتحدثوا
عليّ وإن لم تَصْفُ منك الخلائقُ نعم صدقَ الواشونَ أنتِ كريمةٌ

طارِق – przychodzący nocą.

تِلاع الحِجْر – nazwa ówczesnej wioski nieopodal Wadi al-Qura (وادي القُرى)و rodzinnych stron Dżamila (dziś okolice Wadi al-Ula – وادي العُلا) w północno-zachodniej części Półwyspu Arabskiego.

الأشْعَرون i غافق – nazwy plemion.

تَيما – skrócona nazwa miasta تَيْماء (Tajma) na Półwysie Arabskim.

Ǧamīl Buṯayna

(zm. 701)

Przypłynęła do mnie Buthajny zjawa nocą

z oddali; stęskniona za mną, rozmiłowana.

Wędrowała z Tila al-Hidżri aż dotarła

do mnie, do Aszaronów i Ghafików rodu.

Z jej wonią jakby piżma zapach się połączył;

sączy się z jej rękawów, bije od jej ramion.

Ulatuje, gdy ona z łoża swego wstaje,

nęci tego, kto w jej niewinności objęciach.

Odejście z Tajmy bólem było i zgryzotą,

tęsknotą, z którą przenigdy rozstać się nie da.

Wszak wielbiciela swego ona nie hołubi;

za dewizę ma cnotę – taka jej natura.

O czymże to oszczercy opowiadać będą,

jeśli nie o tym, iżem oblubieńcem twoim.

Prawda to, co oszczercy mówią, żeś ty szczodra

dla mnie, chociaż nie od wszystkich żeś przywar wolna.


(Tłum. własne)

Ǧamīl Buṯayna, Šarḥ dīwān Ğamīl Buṯayna,
Bayrūt 1987, s. 55.

Jego prawdziwe imię to Dżamil Ibn Maᶜmar (جَميل بن مَعْمَر) – poeta z plemienia ᶜUḏra znanego z zamiłowania do poezji opiewającej miłość czystą. Zakochał się w pannie imieniem Buṯayna (بُثَيْنة). Gdy jej ojciec nie zgodził się na małżeństwo, wydając ją za innego, odszedł dręczony zgryzotą. Błąkając się po świecie tworzył wiersze miłosne przepełnione tęsknotą za ukochaną.

أبو نُواس

(١)


من شَرابِ الزَّرَجونِ اسْقِنـــي يـا ابنَ أُذَيــنِ
جِنَّـــةً غَيرَ جَنـــونِ اسقِني حتى تَرى بي
ناظِراً رَيْبِ المَنونِ قهـــوةً عُمِّيَ عَنـــها
هيَ في رِقّــةِ ديني عُتِّقَتْ في الدّنّ حتى
فوْقَهــا مثلَ العيــونِ ثــمَّ شُجَّـتْ فـأدارَتْ
لم تُحَجَّرْ بِجُفـــونِ حَدَقـاً تَرْنـــو إلَينـــا
كلَّ إبّــــانٍ وحيـــنِ ذَهَبـــاً يُثْمِـــرُ دُرّاً
حلّــةٌ مِــن يـاسمينِ بيَدَيْ ســـاقٍ علَيْـــهِ
وَرْدَتــــا آذَرَيـــــونِ وعلــى الأُذْنَيْنِ مِنْـــهُ
فِ وفرْدٌ في المجونِ غايةٌ في الشّكلِ والظّرْ
ولَهـــا بالمــاطِـرونِ غنّـــي يـا ابنَ أُذيـــنِ

الزَرَجون – zpożyczenie z perskiego oznaczające pierwotnie kolor złoty. W tym kontekście jest synonimem wina.

قَهْوة – oznacza tu wino. Jak pisał trzynastowieczny leksykograf Ibn Manẓūr: „nazwano je tak, ponieważ odbiera pijącemu chęć do jedzenia” – stąd czasownik أَقْهى o takim właśnie znaczeniu.

حَتّى هيَ في رِقّةِ ديني – dosł. aż stało się tak miłe, subtelne jak moja wiara.

الماطِرونِ – ówczesna miejscowość w pobliżu Damaszku; okolice dzisiejszego Ad-Dumajr (الضُمَيْر).

Abu Nuwās

(757-813)

(1)

Nalejże mi, synu Uzajna,

napoju złocistego nieco!

Nalewaj mi póki nie ujrzysz,

żem w obłędzie nieskrywanym

Od wina tego ociemniałość

oczu na losu nieuchronność.

Dojrzewało w stągwiach glinianych

aż mej rozpusty godne się stało.

Gdy zaś je wodą zakropiono,

jakby się oko nań rozlało,

Spoziera ku nam przenikliwie,

powieką za nic nie chce ruszyć.

Złoto perłami się okrywa

o każdym czasie, w każdej chwili.

Ujęte dłońmi karczmarzyka,

co w szatę z jaśminu odziany,

Z kwieciem nagietka upiętym

za jednym uchem i za drugim,

Lekkością i wdziękiem góruje,

maestrem będąc błazenady.

Wyśpiewaj mi, synu Uzajna,

pieśń, co Al-Matyrony sławi.


(Tłum. własne)

Abū Nuwās, Dīwān Abī Nuwās,
Bayrūt [b.d.w.], s. 599-600.

Poeta wczesnego okresu abbasydzkiego, nadworny bard i trefniś kalifa Haruna ar-Raszida. Znany z hulaszczego życia, bywalec suto zakrapianych winem biesiad wśród muzykantów i pieśniarek. Zasłynął zwłaszcza wierszami sławiącymi wino (ḫamriyyāt – خًمْرِيّات) i polowania (ṭardiyyāt – طَرْدِيّات).

(٢)


كلّ قَطامِيّ بعيدِ المَطْرَحِ لا صَيْدَ إلى بالصُّقورِ اللُّمّحِ
لم تَغْذُهُ باللّبَنِ المُضَيَّحِ يجلو حِجاجَيْ مقلةٍ لم تجرَحِ
إلا بإشرافِ الجِبالِ الطُّمّحِ أَمَّ ولم يولَدْ بسهلِ الأبطحِ
أَبْرَشُ ما بَيْنَ القَرا والمذبَحِ أحصُّ أطراف القُدامى وَحوَحِ
يُنحى لها بعد الطماحِ الأَطمحِ يلْوي بخزّان الصّحارى الجُمّحِ
ومِنسَرٍ أَقنى كأَنْفِ المِجدحِ يسلكُهـــــا بنيـــزكٍ مُـذَرَّحِ
ومِِتْيَحــــاتٌ للّحــاقِ مُتْيحِ وهيَ رَواقٍ بالبساطِ الأفيحِ
وقبلَ أَوْبِ العازِبِ المروِّحِ فاصْطادَ قبل التعبِ المُبرِّحِ
ما بينَ مذبوحٍ وما لم يُذبَحِ خمسينَ مثلَ العَنَزِ المشدَّحِ

قَطامِيّ – sokół o wyostrzonym, dalekosiężnym wzroku.

أَحَصُّ – o delikatnym upierzeniu.

وَحْوَح – tu: zwarty, zbity, gęsty.

أَبْرَشُ – cętkowany.

قرا – grzbiet.

مَذْبَح – szyja.

نَيْزَك – tu: krótka dzida.

مُذَرَّح – zatruty.

مِجْدَح – mątew, mątewka (drewniane mieszadło).

البِساط الأَفْيَح – dosł. obszerny dywan, co jest metaforą sklepienia niebieskiego.

مَشَدَّح – tłusty, gruby.

(2)


Jak na łowy, to z bystrookimi sokoły;

każdy żarłoczny, o wzroku dalekosiężnym.

Brew wydatna, oczy jeszcze nie chwytne;

rozwodnionym mlekiem go nie karmiłeś.

Nie na równinach go matka zrodziła,

jeno na gór niebosiężnych wierzchołkach.

Lotki ma zwarte, rzadkim puchem kryte,

barwnie upstrzony od grzbietu po szyję.

Chyżego królika migiem pochwyci,

spadając raptem z podniebnego lotu,

Brzeszczotem go przekłuwając zatrutym

i dziobem jak mątwi zęby wygiętym.

Krążą wysoko hen na firmamencie

gotowe w pościg błyskawicą ruszyć.

U kresu łowów, zanim sił zabraknie

powracającym z daleka o zmroku,

Pięćdziesiąt jakoby koźlątek tłustych;

te już ubite, tamte jeszcze żywe.


(Tłum. własne)

Abū Nuwās, op. cit., s. 177.

(٣)


أحْسَنَ من طاوُوسِ قصْرِ المهْدي أنْعَتُ ديـكاً من دُيُـوكِ الهِنْــدِ
تـرى الدّجَــاجَ حَـوْلَهُ كـالْجُنْدِ أشـجَعَ من عَـادي عــرين الأُسـدِ
لَـهُ سِقَــاعٌ كَــدَويّ الرّعْدِ يُقْعِـيـنَ مـنـهُ خِـيـفَةٌ لـلـسَّـفْـدِ
يَـقْهَرُ مـا نـاقـرهُ بـالنّــقـْـــدِ مـِــنْقَـارُهُ كـالـمِـعْوَلِ المُـحَـدِّ
ذو هَـــامَةٍ وعُنُقٍ كـالوَرْدِ عـيْـنـاهُ مـنـهُ في القـَــفَــا والخَــدِّ
ظاهِرُهَا زِفٌّ شديدُ الوَقْدِ وجِلْدَة ٍ تُشْبِهُ وَشْيَ البُرْدِ
مُضَـمَّـرُ الخَـلْـقِ عـميــمُ القَــدَ كأنّهُ الْهُدّابُ في الفِرنْدِ
محدودبُ الظّـهْـرِ كــريمُ الجَــدّ لَهُ اعـتــدالٌ وانتـصــابُ قَدّ
ثمّ وظيفان لهُ من بَعْدِ مُفَحَّــجُ الرِّجْـلَـيْـنِ عنــدَ النَّـجـْدِ
كأنّمَــا كفّـــاهُ عِنْدَ الوَخْــدِ وَشَـوْكَتَـــانِ خُصّتَـــا بالْحَـدّ
فالقِــرْنُ دوْمـــاً عنده يُعَدّي في خَــطْـوِهِ كــالمـسكِ المــرتَدّ
بالجَمْزِ والقفْـزِ وصـفْـقِ الجِـلْـدِ كمْ طـائـرٍ أرْدَى وكـمْ سَـيُـرْدي
كمــا يُسَــدّي الحائِــكُ المسَــدّي كـدّا لهُ بـالـخَـطْـرِ أيّ كَـــدّ
والوثب منه مثلُ وَثب الفَهْدِ إنْ وقف الدّيكُ ثَنى بالشّدّ
فـالحمْدُ لله ولـــيّ الْحَمْـــدِ ليْسَ لهُ من غَلَبٍ من بُدّ

المَهْدي – Al-Mahdi, trzeci kalif abbasydzki (zm. 785).

فِرِنْد – miecz, szabla (zpożyczenie z perskiego).

مَسَك – bransoletka.

شُغل شاغِل – znaczy też: absorbujące zajęcie, pochłaniająca praca, permanentne zajęcie.

غازوزة – woda gazowana (od غاز – gaz).

(3)


Powiem wam teraz o jednym kogucie,

co piękniejszy niż paw w Mahdiego zamku

Dzielny jak ten kto lwa w jaskini nęka.

Wokół niego kokoszek armia stąpa,

co rusz na jedną to na drugą wskoczy.

Pianie jego niczym pioruna grzmoty,

dziób jego jakoby oskard szpiczasty –

gdy nim uderza, nic mu się nie oprze.

Oczy ma z przodu i z tyłu zarazem,

szyja i głowa do róży podobne.

Pierze jak szata suto haftowana,

po wierzchu puszkiem błyszczącym pokryte

jak frędzle, co szablę przyozdabiają.

Postura potężna, kształt harmonijny,

sylwetka zgrabna, korpus wyprężony,

grzbiet lekko zgięty, szlachetna uroda.

Nogi rozwarte, gdy się na nich wspina,

a ich podporą dwie smukłe golenie.

Ostrogi jego dobrze zaostrzone

jakby to były podkowy, gdy pędzi

lub bransolety brzęczące, gdy kroczy.

Rywalowi on nigdy nie przepuści;

ileż ptaków obił, ile obije,

wierzgając, skacząc, łomocząc skrzydłami.

Szasta i macha to w dół, to znów w górę

jak ręce tkaczki na krosna osnowie.

Gdy kogut stanie, po dwakroć roślejszy,

skok jego do skoku rysia podobny.

Nie ma takiego, co mu sprostać może,

chwała więc Bogu, co chwały jest panem!


(Tłum. własne)

Abū Nuwās, op. cit., s. 235-236.

(٤)


فأَوْرَثَ في أنامِلِهِ ارْتِعادا ونَدْمـــانٍ تَرادَفَهُ خُمارٌ
تَكُنْ يُسْراهُ لِلْيُمْنى عِمادا لَيْسَ بِمُسْتَقِلِّ الكَاْسِ ما لمْ
بها منها تَزَيَّدَ فاسْتَعادا رَفَعْتُ لَهُ يَدي وَهْناً بِكَأْسٍ
تُوَقِّرُني فإنَّ بِيَ ازْدِيادا وقال أَلَسْتَ مُتَّبِعَها بِأُخْرى
على أَنّي سأَجْعَلُها جِيادا فقُلْتُ بَلــى وبِأُخْرَيـــاتٍ
إذا ما زِدْتُهُ منها اسْتَزادا فذلك دَأْبُه ليلي ودَأْبي
وَسَّدَ عند ذلك أمْ وِسادا إلى أنْ خَرّ ما يدري أَأَرْضاً

نَدْمان – tu: nałogowy pijak.

خُمار – kac.

أُنْمُلة (l.mn. أَنامِلُ) – końce palców.

وَقَّرَ – okazać szacunek (w domyśle przez poczęstunek).

دَأْب – zwyczaj, nawyk.

خَرَّ – paść na twarz.

تَوَسَّدَ – spocząć na czymś.

(4)

Do pijaczyny kac na dobre przywarł

i palców drżenie mu w spadku zostawił.

Przeto kielicha utrzymać nie może,

jeśli lewicą prawicy nie wesprze.

Wzniosłem ku niemu kielich wątłą dłonią,

a gdy się nim pokrzepił w lot otrzeźwiał

I pyta: „A może byś tak raz jeszcze

uraczył mnie, bo pragnienie mam wielkie?”

Rzekłem: „Owszem, nie raz, a razy wiele

i tak się postaram, że będzie pysznie”.

Taki to już jest jego i mój nałóg,

że gdy mu doleję, chce jeszcze więcej.

Aż w końcu pada i wszystko mu jedno,

czy na pierzynę, czy na gołą ziemię.


(Tłum. własne)

Abū Nuwās, op. cit., s. 186.

أبو العَتاهِية

(١)


وقَرَأنَـــا جُلَّ آيــاتِ الكُتُبْ قد سَمِعنــا الوَعظَ لـوْ يَنفَعُنــا
ولهَـا ميقـــاتُ يَـوْمٍ قد وَجَبْ كُلُّ نَفسٍ سَتُــوافي سََعْيَهـــا
حَتَمَ اللّهُ عَلَينا وكَتَبْ جَفّتِ الأقلامُ من قَبلُ بما
رَجعَ الدّهرُ علَيهم فانقَلَبْ كمْ رَأيْنا مِنْ مُلوكٍ سادَةٍ
فاسْتَقَرّ المُلكُ فيهم ورَسَبْ وعَبيدٍ خُوّلُوا ساداتِهمْ
لَيتَهُ لم يَكُ بالأمسِ ذَهَبْ لا تَقُولَنّ لشيءٍ قد مَضَى
كلُّ يوْمٍ لَكَ فيهِ مُضطَرَبْ واقنَعِ اليَوْمَ ودَعْ هَمَّ غَدٍ
يَنفَعُ المَرْءَ منَ المَوْتِ الهَرَبْ يَهرُبُ المَرْءُ منَ المَوْتِ وهلْ
كُرَبَ الموْتِ فللموْتِ كُرَبْ كُلُّ نَفْسٍ سَتُقاسي مَرَةً
عجَباً من سهوِكم كلَّ العجبْ أيّها ذا الناسُ ما حَلّ بكُمْ
ثمّ قَبرٌ ونُزُولٌ وجَلَبْ وسَقامٌ ثمّ مَوْتٌ نازِلٌ
ومَوازينٌ ونارٌ تَلتَهِبْ وحِسابٌ وكتابٌ حافِظٌ
فإلى خِزْيٍ طَويلٍ ونَصَبْ وصِراطٌ مَن يَقَعْ عن حَدِّهِ
لا لَعَمْرُ اللّهِ ما ذا بِلَعِبْ حَسْبيَ اللّهُ إلَهاً عادِلاً

لا تَقُولَنّ – forma trybu ekspresywnego (tzw. energicus – ar. نون التَوْكيد) będąca emfatyczną odmianą trybu ściętego. Polega na dodaniu końcówki -an lub -anna do tematu czasu teraźniejszego.

لَمْ يَكُ – skrócona, archaiczna forma لَمْ يَكُنْ – jej występowanie ogranicza się praktycznie do klasycznego języka arabskiego, przy czym częściej spotkać ją można w poezji.

سَقام – choroba, dolegliwość.

جَلَب – krzyk, wrzask, wrzawa.

حِساب – sąd ostateczny.

كِتاب حافِظ – księga zawierająca spis uczynków zmarłego.

مَوازينُ (l.mn. od ميزان – waga) – nawiązanie do wagi, na której podczas sądu ostatecznego ważone mają być dobre i złe uczynki człowieka.

نار تَلْتَهِب – epitet piekła (dosł. płonący ogień).

صِراط – dosł. droga (zapożyczenie z łacińskiego strata). W eschatologii muzułmańskiej oznacza cienką jak włos ścieżkę-kładkę, po której wszyscy, zarówno wierni, jak i niewierni będą musieli przebiec nad otchłanią piekielną. Wiernym Bóg dopomoże w przejściu, niewierni natomiast spadną do piekła.

خِزْي – hańba, zmaza, niesława. Tu: wieczne potępienie.

Abū al-ᶜAtāhiya

(757-813)

Posłuchałbym kazań, gdyby mi co dały,

przeczytałbym wszystkie świętych ksiąg wersety.

Każda istota swojej wędrówki dopełni,

nieodwołalnie ustalony jej termin.

Inkaust w piórach już wysechł - wszakże Bóg sam

wyroki swe wydał i wszystko zapisał.

Iluż to widzieliśmy królów i władców,

co się los od nich odwrócił i odmienił!

Iluż niewolników przez panów puszczonych

do majątku doszło i go pomnożyło!

Nie mówże mi przeto o tym, co minęło:

„Niechby się nie stało, to co wczoraj było”.

Ciesz się tym co dzisiaj, troski jutra porzuć,

bo każdy z dni twoich nową troskę kryje.

Człowiek bez ustanku przed śmiercią umyka,

lecz czy ta ucieczka korzyść mu przyniesie?

Każde stworzenie zakosztuje raz jeden

udręki śmierci, bo też śmierć to udręka.

Hejże, wy tam ludzie! Cóż was omotało?

Dziw to jest nad dziwy! Skąd w was ta niebaczność?

Przecie tu choroby, potem śmierć dopada,

dalej grób i pogrzeb, i lamentów wrzawa.

A potem Dzień Sądu i księga uczynków,

potem dusz ważenie, ogień gorejący

I dróżka niż włos węższa, a kto z niej spadnie,

ten na potępienie wieczne i katusze.

Ufność moja w Bogu, że On sprawiedliwy.

Boże Wiekuisty, toż to nie są igry!

(Tłum. własne)

Abū al-ᶜAtāhiya, Dīwān Abī al-ᶜAtāhiya, red. Karam al-Bustānī
Bayrūt 1980, s. 42-43.

Młodość upływała mu na beztroskich swawolach, hulankach i błazenadach przy winie z gromadą zniewieściałych kompanów, w towarzystwie karczemnych dziewek i pieśniarek. Za sprawą słynnego wówczas muzyka i pieśniarza Ibrahima al-Mawsiliego dołączył do Abu Nuwasa i innych nadwornych poetów kalifatu Al-Mahdiego i Haruna ar-Raszida. Po pięćdziesiątce niemal z dnia na dzień uległ wewnętrzenj przemianie – z lekkoducha i hulaki przeistoczył się w ascetę. Zerwał też z dotychczas uprawianą poezją. Odtąd jego twórczość zdominowała zaduma nad przemijaniem, marnością ziemskiej egzystencji i nieuchronnością śmierci. Zostawił po sobie kilkaset wierszy o takiej właśnie tematyce.

(٢)


لَيْسَ فيـــــها لِمُقيـــمٍ قَــــرارُ إنَّ داراً نَحْنُ فيها لَدارُ
ذَهَبَ اللَيْلُ بِهِـمْ وَالنَهـــارُ كَمْ وَكَمْ قَدْ حَلَّها مِنْ أُناسٍ
فَاسْتَراحـــوا ســاعةً ثُمَّ ســـاروا فَهُمُ الرَكْبُ أَصابوا مُناخاً
قَدُمَ العَهْدُ وَشَطَّ المَزارُ وَهُمُ الأحْبابُ كانوا وَلَكِنْ
لَيْتَ شِعْري كَيْفَ هُمْ حَيْثُ صاروا عَمِيَتْ أخْبارُهُمْ مُذْ تَوَلَّوْا
ما ثَوَوْا فيها وأنْ لا يُزاروا أَبَتِ الأجْداثُ ألاّ يَزوروا
وَدِيـــارٍ هِــيَ مِنْهُمْ قِفـــــارُ وَلَكَمْ قَدْ عَطَّلوا مِنْ عِراضٍ
يَذْهَبُ الناسُ وَتَخْلو الدِيارُ وَكَذا الدُنْيا على ما رَأيْنا
وَلَـــهُ فـي كُلِّ يَـوْمٍ عِثــــارُ أَيَّ يَوْمٍ تَأمَنُ الدَهْرَ فيهِ
وَهْـوَ يُدْنيــهِ إلَيْــهِ الفِــرارُ كَيْفَ ما فَرّ مِن المَوْتِ حَيّ
هُـوَ فــي أَيْديهمِ مُسْتَعــــــارُ إنّما الدُنْيا بَلاغٌ لِقَوْمٍ
بُدَّ يَوْمــاً أنْ يُـرَدَّ المُعــــارُ فاعْلَمَنْ واسْتَيْقِنَنْ أنَّهُ لا

قَرار – tu: miejsce stałej bytności.

حَلَّ – osiąść, zatrzymać się.

أَصاب – tu: dotrzeć, dojść do celu (dosł. trafić).

مُناخ – postój karawany, popas.

شَطَّ – oddalił się.

عَمِيَ أَخْبارُهُمْ – tu: zatarły się o nich wieści (dosł. wieści o nich oślepły).

لَيْتَ شِعْري – archaizm, idiom o znaczeniu „obym mógł się dowiedzieć, obym mógł poznać”,poprzedzający najczęściej pytanie.

أَجْداث (l.mn. od جَدَث) – groby.

عِراص (l.mn. od عَرَصة) – podwórze domu.

فاعْلَمَنْ واسْتَيْقِنَنْ – w obu przypadkach użyta została ekspresywna forma trybu rozkazującego (końcówka -an), popas.

(2)


Dom, w którym jesteśmy takim jest domem,

gdzie na stałe nie podobna zabawić.

Iluż, iluż przebywało tu ludzi!

Zabierała ich noc, zabierał ich dzień.

To jeźdźcy, co tu na postój dotarli,

chwilę odpoczęli i odjechali.

Ci, co to przyjaciółmi byli; ale

późno już było, czas odwiedzin minął.

Odkąd odeszli, wieść o nich zginęła;

gdybyż wiedzieć, co u nich, dokąd zaszli...

Los sprawił, że nie odwiedzą już miejsca,

gdzie spoczęli, i nikt ich nie odwiedzi.

Iluż to porzuciło swoje domostwa

i pola, które pustką teraz świecą!

Taki to już widać jest ziemski padół;

odchodzą ludzie, pustoszeją domy.

W jakim dniu można losowi zaufać?

Wszakże on co dzień się o coś potyka.

Jakże przed śmiercią, kto żyw umknąć zdoła,

skoro ucieczka go ku niej przybliża?

Życie takie ludziom przesłanie głosi,

że w ręce ich kredyt został włożony.

Niechże więc wiedzą to i pewność mają,

że kredyt ów kiedyś przyjdzie im spłacić.


(Tłum. własne)

Abū al-ᶜAtāhiya, op. cit., s. 182.

(٣)


تَأكُلُـــهُ في زاوِيَـــهْ رغيفُ خُبْـزٍ يــابِسٍ
تَشرَبُهُ مِنْ صافِيَهْ وكُـــوزُ مـاءٍ بـارِدٍ
نَفسُــكَ فيـها خـالِيَهْ وَغُرْفــــةٌ ضَيِّقــــةٌ
عنِ الوَرَى في ناحِيَهْ أوْ مَسجِدٌ بمَعزِلٍ
مُسْتَنِــداً بســـارِيَهْ تَدْرُسُ فيـــهِ دَفْتَــراً
مِنَ القُرونِ الخالِيَهْ مُعْتَبِراً بمَنْ مَضَى
فَيْءِ القُصُورِ العالِيَهْ خَيرٌ مِنَ السّاعاتِ في
تُصْلَــى بنـارٍ حــامِيَهْ تُعْقِبُهـــــا عُقُوبـــــةٌ
مُخْبِـــرةٌ بِحــــالِيَهْ فَهَــــذِهِ وَصِيّتــــي
تِلكَ لَعَمري كافيَهْ طُوبَى لمَنْ يَسْمَعُها
يُدعَى أبا العَتاهِيَهْ فاسمَعْ لنُصْحِ مُشفِقٍ

كوز – gliniany dzban na wodę.

صافية – tu: czysta woda.

خالية – tu: wolna, swobodna.

وَرى – ludność, ludzie.

سارية – tu: słup, kolumna.

القٌرون الخالية – minione wieki.

لَعَمْري – zaklęcie: „na życie moje!”.

W ostatnim wersie niejako podpis poety. To jedyny wiersz Abu al-Atahiyi, w którym wymienia swoje imię.

(3)


Suchy bochenek chleba

zjadasz samotnie w kącie.

Kubek schłodzonej wody

z czystej krynicy pijesz.

Izdebka mała, ciasna,

gdzie dusza twa swobodna.

Meczecik na zaciszu

w odludnej okolicy.

Z kajetu w nim się uczysz

plecami o słup wsparty,

O tych, co już odeszli

w dawno minionych wiekach.

Lepsze to niż godziny

w cieniu wielkich pałaców,

A potem kara wieczna

w parzącym ognia żarze.

Taki to mój testament

dla tych, co tu i teraz:

Błogosławieni, którzy

słyszą – to im wystarczy.

Słysz więc rad tego, co się

zwie Abū l-ᶜAtāhiya.


(Tłum. własne)

Abū al-ᶜAtāhiya, op. cit., s. 182.


Nowa poezja arabska

Znaczące przemiany nastąpiły w pierwszej połowie XX w. Dzięki otwieraniu się elit arabskich na kulturę i literaturę Zachodu młode pokolenie literatów z Lewantu, znad Nilu lub znad Eufratu i Tygrysu mogło szerzej zapoznać się z twórczością m.in takich poetów jak Walt Whitman, Charles Baudelaire, Paul Verlaine, Arthur Rimbaud czy T. S. Elliot. Szczególną rolę odegrali przedstawiciele arabskiej emigracji w Stanach Zjednoczonych jak Amīn ar-Rīḥānī (أمين الريحاني) czy Ǧubrān Ḫalīl Ǧubrān (جبران خليل جبران). Prawdziwy przełom przyniósł jednak koniec lat czterdziestych XX w. Stało się to za sprawą awangardy irackiej, która zapoczątkowała nowy nurt arabskiej poezji określony mianem wiersza wolnego.


Wybrane przykłady


أمين الريحاني

الثَوْرة

ويومها القطوب العصيب . وليلها المنير العجيب .

ونجمها الآفل يحدّج بعينه الرقيب .

وصوت فوضاها الرهيب . من هتاف ولجب ونحيب . وزئير وعندلة ونعيب

وطغاة الزمان تصير رمادا . واخياره يحملون الصليب .

ويل يومئذٍ للظالمين . للمستكبرين والمفسدين .

هو يوم من السنين . بل ساعة من يوم الدين

ويل يومئذٍ للظالمين .

هي الثورة ويومها العبوس الرهيب .

الوية كالشقيق تموج . تثير البعيد . تنير القريب.

وطبول تردد صدى نشيد عجيب .

وابواق تنادي كل سميع مجيب .

وشرر عيون القوم يرمي باللهيب .

ونار تسأل هل من مزيد . وسيف يجيب . وهول يشيب .

ويل يومئذٍ للظالمين . ويل لهم من كل مريد مهين .

طلاب للحق عنيد مدين . ويلٌ للمستعزين والمستأمنين .

هي ساعة للظالمين

قَطوب – dosł. marszczący brwi, z nachmurzoną, gniewną miną.

عَصيب – ciężki, trudny, znojny.

آفِل – znikający, zachodzący (o gwiazdach).

فَوْضى – chaos.

رَهيب – przerażający, okropny.

لَجَب – hałas, tumult.

نَحيب – szloch.

زَئير – ryk (np. lwa).

عَنْدَلة – kląskanie (słowika).

نَعيب – krakanie.

طاغٍ (l.mn. طُغاة)– tyran, opresor.

رَماد – popiół.

صَليب (l.mn. صُلْبان)– krzyż.

ظالِم – niesprawiedliwy.

مُسْتَكْبِر – wywyższający się, pyszny.

مُفْسِد – deprawujący, psujący niszczący.

يَوْم الدين – Sąd Ostateczny.

عَبوس – synonim قَطوب j.w.

لِواء (l.mn. ألْوِية)– proporzec, chorągiew.

شَقيق – tu: zawilec, anemon.

ماجَ (u) – falować.

طَبْل (l.mn. طُبول)– bęben, werbel.

صَدى – echo, pogłos.

نَشيد – hymn, pieśń.

بوق (l.mn. أبْواق) – trąba, róg.

نادى – wzywać, przywoływać.

شَرَر – iskra.

لَهيب – płomień.

هَوْل – zgroza, przerażenie.

أشاب – powodować siwiznę włosów.

مُريد – zwolennik, adept, wyznawca.

مُهين – poniżony, upokorzony.

طَلّاب – domagający się, żądający.

عَنيد – uparty.

مَدين – dłużny, dłużnik (tu wdzięczny, oddany).

مُسْتَعِزّ – możny, mający władzę.

مُسْتَأمِن – dosł szukający protekcji, gwarancji bezpieczeństwa.

Amīn ar-Rīḥānī

(1876-1940)

Rewolucja

(fragment poematu)


A dzień jej gniewny, znojny. A noc jej świetlista, przecudna,

A jej gasnąca gwiazda patrzy bacznym okiem

I ów straszliwy odmęt wiwatów, zgiełku, lamentu, ryku, świergotu, krakania.

Tyrani tych czasów w proch się obracają, a ludzie poczciwi krzyż dźwigają.

W dniu owym biada niesprawiedliwym, pyszałkom i nieprawość szerzącym!

To dzień dziejowy, to Ostatecznego Sądu godzina.

W dniu owym biada ciemiężcom!

Wszak to rewolucja i jej dzień posępny, straszliwy.

Proporce jak maki falują. Dal rozbudzają, bliżę rozświetlają.

Bębny echo cudnej pieśni powtarzają.

Trąby każdego, kto słyszy i słucha wzywają.

Iskry w oczach ludzi płomieniem strzelają .

Ogień zaś pyta: Jestli tego więcej? I miecz odpowie, a trwoga o siwiznę przyprawi.

W dniu owym biada ciemiężcom! Biada im od wzgardzonego wyznawcy.

Bo on prawa żądny, uparty, oddany. Biada możnym i zadufanym.

Wybiła godzina ciemiężców.


(Tłum. własne)

Amīn ar-Rīḥānī, Ar-Rīḥāniyyat,
Bayrūt 1910, t. 2, s. 183.

Krótka biografia tutaj oraz tutaj

جبران خليل جبران

يا نفس

بالخلدِ ما كنتُ أعي يا نَفسُ لوْلا مَطمَعي
لحناً تُغَنّيهِ الدّهورْ
قَسراً فيَغدو ظاهري بل كنتُ أَنهى حاضري
سرّاً تُواريهِ القُبُورْ
*
بالدَّمعِ أوْ لم يكتَحلْ يا نَفسُ لوْ لم أغتَسلْ
جفني بأشباح السقامْ
بَصيرَتي ظِفرٌ، فلا لعشتُ أعمى وعلى
أرَى سِوَى وجه الظَّلامْ
*
ليلٍ إذا جَنَّ انتَهى يا نَفسُ ما العيشُ سِوى
بالفَجرِ، والفجرُ يَدومْ
على وُجودِ السَلْسَبيل وفي ظَما قَلبي دَليل
في جَرةِ المَوْتِ الَرحومْ
*
الروحُ كالجِسْمِ تَزول يا نَفسُ إن قالَ الجَهول
وما يزول لا يَعودْ
تَمْضي ولكنّ البذورْ قُولي لهُ إنّ الزهورْ
تَبْقى وذا كُنْهِ الخلودْ

مَطْمَع (l.mn. مَطامِعُ) – pragnienie, ambicja.

خُلْد – nieprzemijalność, wieczność, nieśmiertelność.

وَعى – mieć świadomość, zdawać sobie sprawę.

لَحْن (l.mn. أَلْحان) – melodia.

دَهْر (l.mn. دُهور) – wiek, epoka.

نَهى – powstrzymywać się, zakazywać.

قَسْراً – przymusowo, z przymusu.

وارىى – przykrywać, grzebać, chować.

اِغْتَسَلَ – obmywać się.

اِكْتَحَلَ – zdobić powieki czernidłem.

سَقيم (l.mn. سِقام) – chory.

بَصيرة (l.mn. بَصائرُ) – postrzeganie, widzenie, osąd, wzrok.

ظِفْر (l.mn. أَظافِرُ) – dosł. pazur, paznokieć.

ظَلام – ciemność, mrok.

جَنَّ – nastawać, zapadać (o nocy, o ciemnościach)

ظَمَأ – pragnienie.

سَلْسَبيل – wg Koranu źródło rajskie, w znaczeniu ogólnym rodzaj fontanny.

جَرّة – gliniany dzban, stągiew.

رَحوم – współczujący, miłosierny.

جَهول – ignorant, nieuk.

كُنْه – kwintesencja, sedno.

خُلود – nieprzemijalność, nieśmiertelność, wieczność.

Ğubrān Ḫalil Ğubrān

(1883-1931)

O duszo!


O duszo! Gdyby nie nieśmiertelności

pożądanie, nie miałbym świadomości

melodii, jaką wieki wyśpiewują.

Lecz przymuszony wyparłbym się swego

jestestwa dla oblicza pozornego,

którego sekret groby przechowują.

*

O duszo! Gdybym się łzami nie obmył

albo gdyby moje powieki pokrył

kir duchów i chorobą powalonych,

żyłbym, jak ociemniały, któremu oczy

skorupa jakaś przysłania i mroczy,

że widzi tylko mrok nieprzenikniony.

*

O duszo! Czymże jest życie, jeśli nie

nocą, która świat ciemnością ogarnie,

by zakończyć się świtem, co trwa i trwa.

A serce spragnione myśl mi podrzuca,

że gdzieś tam istnieje życia krynica

w amforze śmierci i ukojenie da.

*

O duszo! Jeśliby nieuk jakiś powiedział,

że duch tak jak ciało do kresu zmierza

i że co przemija, to nigdy nie wraca,

wtedy odpowiedz mu, proszę, że kwiecie

zwiędnie i przeminie na tym świecie,

nasiono zaś trwa, w wieczność się obraca.


(Tłum. własne)

Ğubrān Ḫalil Ğubrān, Al-Badāᵓiᶜ wa-aț-țarāᵓif,
Bayrūt [b.d.w.] s. 131-132.

Krótka biografia tutaj oraz tutaj

بدر شاكر السيّاب

لأنّي غريب

لأنّي غَريبْ..

لِإَنَّ العِراقَ الحَبيب

بَعيد، وأنّي هنا في اشْتِياقْ

إلَيْهِ، إلَيْها... أُنادي: عراق

فَيَرْجِعُ لي من نِدائي نحيب

تَفَجَّرَ عنه الصَدى

أُحِسُّ بِأَنّي عَبَرْتُ المَدى ..

إلى عالمٍ من رَدى لا يُجيب

نِدائي؛

وإمّا هَزَزْتُ الغُصونْ

فما يتساقَطُ غَيْرُ الردى:

حِجارْ

حِجارٌ وما من ثِمار،

وحتى العُيون

حِجارٌ، يُنَدّيه بعض الدَمِ

حِجارٌ نِدائي، وصَخْرٌ فَمي

ورِجْلاي ريحٌ تَجوب القفار.

غَريب (l.mn. غُرَباءُ)– tu: obcy.

اِشْتِياق – tęsknota.

نادى – wołać, przywoływać.

نَحيب – szloch, szlochanie.

تَفَجَّرَ – dosł. wybuchać, eksplodować.

صَدى (l.mn. أصْداء) – echo.

مدى – zasięg, dystans, rozpiętość.

هَزَّ (u) – potrząsać, trząść.

غَصْن (l.mn. غُصون) – gałąź.

تَساقَطَ – opadać, padać.

نَدّى – zraszać, zwilżać.

حابَ (u) – przemierzać, włóczyć się .

قَفْر (l.mn. قِفار) – pustkowie, pustynia.

Badr Šākir as-Sayyāb

(1926-1964)

Bo jestem obcy


Bo jestem obcy,

bo ukochany Irak

daleko, a ja tutaj tęskniący

do niego, do niej... Wołam: Iraku!

A me wołanie powraca szlochem,

wybuchającym echem.

Czuję, że przebyłem etap

od śmierci do świata, który nie odpowiada

na me wołanie.

Albo wstrząsnąłem gałęźmi,

z których prócz śmierci cóż spada?

Kamienie.

Kamienie – nie owoce.

Nawet oczy

to kamienie zraszane krwią nieco.

Kamieniem jest me wołanie, głazem wargi moje,

a moje nogi wiatrem, co po pustkowiu hasa.

(Tłum. własne)

Badr Šākir as-Sayyāb, Al-Aᶜmāl aš-šiᶜriyya al-kāmila,
Al-Qāhira 2011 s. 164.

Krótka biografia tutaj oraz tutaj i tutaj

نِزار قَبّاني

حُبُّك طيرٌ أخضرُ

حُبُّك طيرٌ أخضرُ..

طَيْرٌ غريبٌ أخضرُ

يكبرُ يا حبيبتي كما الطيور تكبُرُ

يَنْقُرُ من أصابعي

ومن جفوني ينقُرُ

كيف أتى؟

متى أتى الطيرُ الجميلُ الأخضرُ؟

لم أفتكرْ بالأمر يا حبيبتي

إنَّ الذي يُحبُّ لا يُفكِّرُ

●

حُبُّكِ طفلٌ أشقرُ..

يكسرُ في طريقه ما يكسرُ..

يزورني..

حين السماءُ تُمْطرُ

يلعبُ في دفاتري ..

وأصبرُ

يلعبُ في مشاعري ..

وأصبرُ

حُبُّكِ طفلٌ مُتْعِبٌ

ينام كلُّ الناس يا حبيبتي ويَسْهَرُ

طفلٌ..

على دموعه لا أقدرُ..

●

نَقَرَ (u) – dziobać.

جَفْن – tu: czysta woda.

خالية (l.mn. أجْفان ,جُفون) – powieka.

اِفْتَكَرَ – zastanawiać się, myśleć.

أَشْقَرُ (r.ż. شَقْراءُ)– blond.

صَبَرَ (i) – znosić coś, wytrzymywać.

مَشاعرُ – uczucia, odczucia.

مُتْعِب – męczący.

سَهَرَ (a) – nie spać w nocy.

دَمْع (l.mn. دُموع) – łza.

قَدَرَ (i) – móć, być w stanie, zdołać.

Nizār Qabbānī

(1923-1998)

Miłość do ciebie to ptak zielony


Miłość do ciebie to ptak zielony,

dziwny zielony ptak.

Wzrasta, kochanie, jak ptaki wzrastają,

dziobie moje palce

i powieki dziobie.

Skądże przyfrunął?

Kiedy przyfrunął ten piękny, zielony ptak?

Nie myślałem o tym, kochanie,

bo kto kocha, nie myśli.

●

Miłość do ciebie to dziecię o jasnych włosach,

co przewraca wszystko na swej drodze,

odwiedza mnie,

gdy deszcz pada

bawi się moimi brulionami,

a ja nic na to.

Gra na moich uczuciach,

a ja nic na to.

Miłość do ciebie to niesforne dziecię;

gdy wszyscy śpią, oka nie zmruży.

Dziecię,

którego łez niepodobna znieść.

●

حُبُّكِ ينمو وحدهُ

كما الحقولُ تُزْهِرُ

كما على أبوابنا..

ينمو الشقيقُ الأحمرُ

كما على السفوح

ينمو اللوزُ والصنوبرُ

كما بقلب الخوخِ..

يجري السُكَّرُ

حُبُّكِ.. كالهواء يا حبيبتي..

يُحيطُ بي

من حيث لا أدري به، أوْ أشعُرُ

جزيرةٌ حُبُّكِ.. لا يطالها التخيُّلُ

حلمٌ من الأحلامِ..

لا يُحْكى.. ولا يُفَسَّرُ..

●

حُبّكِ ما يكونُ يا حبيبتي؟

أزهرةٌ؟ أم خنجَر؟ُ

أم شمعةٌ تضيءُ..

أم عاصفةٌ تدمّرُ؟

أم أنه مشيئةُ الله التي لا تُقْهَر

●

كلّ الذي أعرفُ عن مشاعري

أنكِ يا حبيبتي، حبيبتي

أنَّ من يُحبّ..

لا يُفكّرُ...

نَما (czas teraź. يَنْمو) – rozwijać się, rosnąć, wzrastać.

حَقْل (l.mn. حُقول) – pole.

أزْهَرَ – kwitnąć.

شَقيق (l.mn. شَقائقُ) – zawilec, anemon.

سَفَح (l.mn. سُفوح) – zbocze, stok.

لَوْز – migdał.

خَوْخ – brzoskwinia.

جَزيرة (l.mn. جُزُر) – pinia.

لا يُطالُ – nie obejmie, nie osiągnie, nie dotrze.

تَخَيُّل – wyobraźnia.

حُلْم (l.mn. أحْلام) – sen, marzenie.

فَسَّرَ – wyjaśniać, tłumaczyć.

خَنْجَر (l.mn. خَناجِرُ) – sztylet, kindżał.

شَمْعة (l.mn. شُموع) – świeca.

أضاءَ – oświetlać, rozświetlać.

عاصِفة (l.mn. عَواصفُ) – burza, sztorm.

دَمَّرَ – burzyć, niszczyć, rujnować.

مَشيئة – wola.

Miłość do ciebie wzrasta samotnie

tak, jak zakwitają pola,

tak, jak u naszych drzwi

wyrasta czerwony anemon,

tak, jak na zboczach

migdałowce i pinie rosną,

jak w sercu brzoskwini

cukier płynie.

Miłość do ciebie, kochanie, jest jak powietrze;

otacza mnie,

choć nie wiem skąd, ani nie wyczuwam.

Miłość do ciebie jest wyspą, której wyobraźnia nie odda;

jednym z tych snów

niewymownych, niewytłumaczalnych.

●

Czymże jest miłość do ciebie, kochanie?

Kwiatem? Sztyletem?

Płonącą świecą?

Burzą rujnującą?

Czy wolą Boga, której nie sposób się oprzeć?

●

Wszystko, co wiem i co czuję,

że ty, kochanie, moją ukochaną jesteś.

I że kto kocha,

nie myśli.

(Tłum. własne)

Nizār Qabbānī, Ar-Rasm bi al-kalimāt,
Bayrūt 1966, s. 29-31

صلاح عبد الصبور

الناس في بلادي

الناس في بلادي جارحونَ كلاصقورْ

غناؤُهم كرجفةِ الشتاءِ في ذؤابةِ المطر

وضحكهمْ يَئزُ كاللهيبِ في الحطب

خطاهُمو تريد أن تسوخَ في التُرابْ

ويقتلون، يسرقون، يشربونَ، يَجْشَأونْ

لكنَّهمْ بشرْ

وطيبونَ حين يملكونَ قبضتي نقودْ

ومؤمنونَ بالقدر

وعند باب قريتي يجلس عمي "مصطفى"

وهو يحب المصطفى

وهو يقضّي ساعةً بينَ الأصيلِ والمَساءْ

وحولَهُ الرجالُ واجمون

يحكي لهم حكايةً ... تَجْرُبَةَ الحياه

حكايةً تثير في النفوس لَوُعَةَ العدمْ

تَجْعَلُ الرجالَ ينشِجون

ويطرقون

يحدقون في السكونْ

في لجّةِ الرعبِ العميقِ، والفراغِ، والسكونْ

"ما غايةُ الإنسانِ من أتْعابهِ، ما غايةُ الحَياهْ؟

يا أيها الإله!!

الشمس مُجْتَلاكَ، والهلالُ مفرقَ الجبينْ

وهذه الجبال الراسياتُ عرشُكَ المكين

,أنتَ نافذُ القَضاءِ أيُّها الإله

جارِح – drapieżny.

صَقَر (l.mn. صُقور) – sokół.

رَجْفة – drżenie, dygotanie.

ذُؤابة – tu: struga.

أَزَّ (i) – syczeć, świstać, brzęczeć.

لَهيب – płomień.

حَطَب – drewno opałowe.

ساخ (u)– grzęznąć, zagłębiać się.

تُراب – gleba, ziemia.

جَشَأ (a) – bekać, odbijać się.

بَشَر – ludzie.

قَبْضة – garść.

قَدَر – przeznaczenie, los.

المُصْطَفى – epitet Mahometa (dosł. wybrany).

أصيل – popołudnie.

واجِم – milczący.

تَجْرِبة – doświadczenie.

أثارَ – wywoływać, wzbudzać.

لَوْعة – smutek, żal.

عَدَم – brak, nic tu: nicość.

نَشَجَ (i) – łkać.

أَطْرَقَ – spuszczać głowę.

حَدَّقَ – wpatrywać się.

سُكون – cisza, milczenie.

لُجّة – głębia.

رُعْب – groza, przerażenie.

فَراغ – próżnia, pustka.

غاية – cel.

مُجْتَلىً – tu: światłość, świetlistość.

هِلال – półksiężyc.

جَبين – czoło.

راسٍ – trwały, stały, niewzruszony.

عُرْش (l.mn. أعْراش، عُروش) – tron.

مَكين – solidny, mocny.

نافِذُ القَضاءِ – egzekwujący prawo, sądzący.

Ṣalāḥ ᶜAbd aṣ-Ṣabūr

(1931-1981)

Ludzie w moim kraju


Ludzie w moim kraju są drapieżni jak sokoły.

Ich śpiew jest jak dygotanie zimą w strudze deszczu,

Ich śmiech jak syk płomienia palących się drew,

Ich kroki grzęzną w glebie.

Zabijają, kradną, piją i głośno bekają

ale to są ludzie.

Są dobrzy, gdy mają dwie garści grosza.

I wierzą w przeznaczenie.

Przed bramą do wioski siedzi stryj Mustafa

który kocha MUSTAFĘ *.

Siedzi tam godzinę między popołudniem a wieczorem

a wokół niego milczący mężczyźni.

Opowiada im historię z życia wziętą,

historię, która w ich sercach smutek nicości rodzi,

i sprawia, że ci mężczyźni łkają

ze spuszczonymi głowami,

patrząc w milczeniu w głąb grozy, pustki i ciszy.

Jaki jest cel mordęgi człowieka, jaki cel życia?

Boże!!!

Słońce jest Twoją światłością, półksiężyc czoło Twe zdobi,

a te góry niewzruszone tronem są Twym solidnym.

Ty zaś, Boże, sądy sprawujesz.

* Epitet Mahometa (dosł. wybrany).

Krótka biografia tutaj oraz tutaj

بنى فلانٌ، واعتَلى، وشيَّدَ القلاعْ

وأربعون غرفةً قد مُلِئَتْ بالذَهَب اللمّاعْ

في مساءٍ واهنِ الأصداءِ جاَءَهُ عِزْريل

يحمل بين اصْبَعَيهِ دفتراً صغير

ومدَّ عزريلٌ عصاهْ

بسرٍّ حرفَيْ "كُنْ"، بسر لفْظِ "كان،

وفي الجحيمِ دُحْرِجَتْ روحُ فلان

(يا أيها أإله ...

كم أنت قاسٍ موحش يا أيها الإله)

بالأمس زرت قريتي، قد مات عمي مصطفى

ووسدوه في الترابْ

لم يبتنِ القلاعَ (كان كوخُهُ من اللَبِن)

وسار خلفَ نعشِهِ القَديمْ

من يملكون مثلَهُ جلبابَ كتانٍ قديمْ

لم يذكروا الإله أو عزريل أو حروفَ (كان)

فالعامُ عامُ جوع

وعند بابِ القبرِ قام صاحبي خليل

حفيدُ عمي مصطفى

وحين مَدَّ للسماءِ زِنْدَهُ المفْتول

ماجَتْ على عينيهِ نظرةُ احتقارْ

فالعامُ عام جوع ...

فُلان – ktoś.

اِعْتَلى – wspinać się.

شَيَّدَ – budować, wznosić.

قَلْعة (l.mn. قِلاع) – twierdza, zamek.

مَلَأَ (a) – wypełniać, napełniać.

لمّاع – błyszczący, świecący.

عِزْريل – Azrael (w islamie anioł śmierci).

مَدَّ (u) – wyciągać.

عَصا (l.mn. عِصِيّ) – laska.

حَرْف (l.mn. حُروف) – litera.

لَفْظْ – słowo.

جَحيم – piekło.

دَحْرَجَ – toczyć, turlać.

قاسٍ – okrutny.

موحِش – tu: ponury, posępny.

وَسَّد – dosł. podłożyć poduszkę pod głowę.

اِبْتَنى – budować.

لَبِن – glina.

نَعْش (l.mn. نُعوش) – mary, nosze.

كَتّان – len.

نَعْش (l.mn. نُعوش) – mary, nosze.

حَفيد (l.mn. أحْفاد) – wnuk.

زَنْد (l.mn. زُنود) – ramię, przedramię.

مَفْتول – muskularny, umięśniony, krępy.

ماجَ (u) – dosł. falować, wzbierać (np. o fali morskiej).

اِحْتِقاق – pogarda.

Człek jeden budował, piął się w górę, zamki stawiał.

Czterdzieści jego komnat wypełniało złoto błyszczące,

aż w wieczór szarawy przyszedł doń Azrael,

trzymając między palcami mały kajecik.

Azrael uniósł różdżkę,

wyjawiając sekret słowa "bądź" i sekret słowa "był".

I do piekła potoczyła się dusza owego człeka

(O Boże!

Jakżeś Ty okrutny, ponury, Boże!)

Wczoraj odwiedziłem mą wioskę – umarł stryj Mustafa

i złożono go w ziemi.

Nie zbudował zamków (chata jego z gliny była),

a za starymi marami szli

ci, co jak on stare, lniane sukmany noszą

i nie pamiętają o Bogu ani Azraelu, ani o słowie "był",

bo rok ten jest rokiem głodu.

A przy wrotach cmentarza stał mój przyjaciel Chalil,

wnuk stryja Mustafy

i kiedy wzniósł ku niebu swoje krępe ramię,

w oczach jego przemknął błysk pogardy,

bo rok ten jest rokiem głodu.

(Tłum. własne)

Ṣalāḥ ᶜAbd aṣ-Ṣabūr, Dīwān Ṣalāḥ ᶜAbd aṣ-Ṣabūr,
Bayrūt 1972, s. 29-32

أحمد عبد المعطي حجازي

أنا.. والمدينة

هذا أنا،

وهذه مدينتي،

عند انتصاف الليلْ

رحابة الميدانِ، والجدرانُ تلّ

تبين ثم تختفي وراء تلّ

وريقة في الريح دارت، ثم حطت، ثم

ضاعت في الدروبْ،

ظل يذوبْ

يمتد ظلّ

وعين مصباح فضولي مملْ

دُستُ على شعاعه لمّا مررتْ

بدأته، ثم سكتّ

من أنت يا..

من أنتْ؟

الحارس الغبيُّ لا يعي حكايتي

لقد ُطُرِدت اليوم

من غرفتي

وصرت ضائعاً بدون اسم

هذا أنا،

وهذه مدينتي!

اِنْتِصاف – połowa.

رَحابة – przestronność.

وُرَيْقة – papierek (zdrobnienie).

بان (i)– pojawiać się.

اِخْتَفى – znikać.

دار (u) – kręcić się, obracać się, wirować.

ضاع (i) – gubić się, ginąć.

دَرْب (l.mn. دُروب) – droga, uliczka.

ظِلّ (l.mn. ظِلال) – cień.

ذاب (u) – rozpływać się, roztapiać.

اِمْتَدَّ (i) – wydłużać się, rozciągać się.

فُضولِيّ – ciekawski, wścibski.

مُمِلّ – nudny, nużący.

داس (u) – nadepnąć.

شُعاع (l.mn. أشِعّة) – promień.

سَكَتَ (u) – zamilknąć.

حارِس (l.mn. حُرّاس) – stróż, strażnik.

وَعى (i) – zdawać sobie sprawę.

طَرَدَ (u) – wypędzić, wyrzucić.

ضائع – zagubiony, zbłąkany.

Aḥmad ᶜAbd al-Muᶜṭī Ḥiǧāzī

(ur. 1935)

Ja... i miasto


To ja,

a to moje miasto,

w środku nocy.

Przestronność placu, mury jak góry

pojawiają się i znikają za górami.

Papierek zawirował na wietrze, po czym upadł, a potem

zginął wśród uliczek.

Rozpływa się cień,

cień się wydłuża,

a ciekawskie oko lampy nuży;

nadepnąłem na jej promień, przechodząc

i moje serce przepełniła smutna strofa.

Podchwiciłem ją, a potem zamilkłem.

Ktoś ty jest?.. Ktoś ty?

Głupi stróż nie ma pojęcia, o czym mówię.

Dziś wyrzucono mnie

z mojego pokoju

i jestem zagubiony, bezimienny

To ja,

a to moje miasto!

(Tłum. własne)

Aḥmad ᶜAbd al-Muᶜṭī Ḥiǧāzī, Dīwān Aḥmad ᶜAbd al-Muᶜṭī Ḥiǧāzī,
Bayrūt 1982, s. 29-32

Krótka biografia tutaj oraz tutaj

أدونيس (علي أحمد سعيد إسبر)

مفرد بصيغة الجمع

سيمياء

سيري، أيتها الحقول، بخطواتٍ من القَشّ

اخلعْ قميصك أيها الجبل

الضوء يعبر وتعبر حشراته

الأدغالُ تعبر

وتعبر خواصِرُ التلال

وأنا

مكسوّاً بالزمن ورماده

يرميني الشجر من نوافذه

يتلقّفني فضاء تسيِّجه أفخاذٌ غير مَرْئيّة

بين أمواجٍ من الثمر أبحص فيها عن بُرعمِ التيه

حيث ترفعني صارية اللذة وتختلط الصخور بالأشرعة

حيث الجسد سِرْدابٌ والشهوةُ قلعةٌ محاصرة

وأقول: سيكون فَضاؤنا وحشاً

أخضر

لكن،

أيها الحبُّ المقبل - الجسد المقبل

أين أُسكنكَ

وماذا أستطيع أن أمنحكَ

غير ذاكرة الفراشات؟

حَقْل (l.mn. حُقول) – pole.

قَشّ – słoma.

خَلَعَ (a) – zdejmować, ściągać.

حَشَرة – owad, insekt.

دَغَل (l.mn. أدْغال) – krzak, krzew, zarośla.

خاصِرة (l.mn. خَواصِرُ) – kibić, talia.

مَكْسُوّ – owinięty, otulony.

رَماد – pipiół.

مَكْسُوّ – owinięty, otulony.

Adūnīs (ᶜAlī Aḥmad Saᶜīd Isbir)

(ur. 1930)

Singularis w formie pluralis

Semantyka

(fragment poematu)

A wy łany suńcie słomianymi krokami,

zdejmij swoją koszulę góro.

Przechodzi światło, przechodzą jego owady,

chaszcze przechodzą,

przechodzą wzgórz talie.

A mnie

otulonego przez czas i popiół

drzewo strąca ze swoich prześwitów

i chwyta mnie przestworze zamknięte między niewidzialnymi udami.

Wśród fal owoców szukam pąka labiryntu,

dokąd uniesie mnie żagiel rozkoszy, tam gdzie skały mieszają się z masztami

i gdzie ciało jest niszą, a pożądanie obleganą twierdzą.

Powiadam więc: nasz świat będzie bestią

zieloną

ale –

miłości nadchodząca, nadchodzące ciało!

Gdzie ci dam schronienie,

cóż ci ofiarować mogę

prócz pamięci motyli?

(Tłum. własne)

Adūnīs, Mufrad bi ṣīġat al-ǧamᶜ wa-qaṣāᵓid uḫrā,,
Bayrūt 1996, s. 355

Krótka biografia tutaj oraz tutaj i tutaj